W dniu 14 maja 2008 r. odbyło się drugie spotkanie Klubu Dyskusyjnego, zorganizowane przez Międzynarodową Federację Przyjaciół Dzieci na temat: „Aktywizacja środowiskowej działalności na rzecz dzieci sprawiających trudności wychowawcze”.
Uczestników dyskusji przywitał przewodniczący Federacji Wiesław Kołak, który poinformował o celach organizacji, do której należy m.in. Krajowy Komitet Wychowania Resocjalizującego, Towarzystwo Przyjaciół Dzieci, Polskie Stowarzyszenie im. Janusza Korczaka. Towarzystwo Inicjatyw Społecznych „Troska", Polskie Towarzystwo Mieszkaniowe, Libańskie Towarzystwo Przyjaciół Dzieci; przypomniał o Klubie Dyskusyjnym organizowanym przez KKWR, który w trakcie 17 spotkań wypracował system opieki nad dziećmi ulicy. Obecnie używana jest nazwa dzieci gorszych szans, obejmująca zarówno dzieci ulicy, jak i dzieci osierocone, wiejskie, niepełnosprawne. Celem naszego spotkania-powiedział W. Kołak - jest zorientowanie się, w jakim jesteśmy miejscu w dziedzinie opieki nad dziećmi gorszych szans. Przypomniał, ze 20 lat temu KKWR zaczął tworzyć środowiskowe ogniska wychowawcze, których zadaniem było i jest organizowanie opieki nad dziećmi ze środowisk niewydolnych wychowawczo, zaniedbanych, często patologicznych. O wprowadzenie do dyskusji poprosił współpracującą od wielu lat z KKWR panią Annę Korpanty, wicekuratora okręgowego w Sądzie Okręgowym Warszawa - Praga.
Rozpoczynając dyskusję Anna Korpanty powiedziała, że powszechną tendencją w Europie i na świecie jest maksymalne unikanie izolowania sprawców przestępstw, natomiast obejmowanie ich różnego rodzaju działaniami w środowisku otwartym. Mato ogromne znaczenie szczególnie w przypadku nieletnich, którzy popełnili czyny karalne lub charakteryzujących się niskim stopniem demoralizacji. Preferowane powinny być działania mające na celu oddziaływanie na nieletniego w jego własnym środowisku. Jednak rzeczywistość odbiega od tych postulatów i wciąż, z powodu braku możliwości zapewnienia opieki wychowawczo-resocjalizacyjnej, zbyt dużo młodzieży trafia do placówek o charakterze izolacyjnym.Pojawienie się środowiskowych ognisk wychowawczych TPD przedstawiciele sądownictwa powitali z entuzjazmem jako nadzieję na realizację wspólnych celów: profilaktyki, zapobiegania sieroctwu i niedostosowaniu społecznemu, a w rezultacie zmniejszenie liczby orzeczeń dotyczących umieszczeń nieletnich w placówkach stacjonarnych. „Nasza współpraca z KKWR i TPD była tym ważniejsza-podkreśliła A. Korpanty-że likwidacji uległo wiele Kuratorskich Ośrodków Pracy z Młodzieżą". O ile w roku 1999 funkcjonowało ich 240, to już w roku 2002 było ich o 138 mniej. Rozwinięcie działalności KKWR i TPD o programy pedagoga rodzinnego, wychowawcy podwórkowego i pedagoga ulicy pozwala głębiej wejść w środowiska kryminogenne; są to formy działania jak najbardziej pożądane i stanowiące istotę profilaktyki.„Działacze KKWR i TPD są profesjonalistami - podkreśliła A. Korpanty- wykonują niezwykle ważne zadania, jakie stoją przed gminą i powiatem. Tym bardziej wiec niezrozumiała jest ciągła walka o przetrwanie ognisk. To w interesie instytucji rządowych i samorządowych powinna leżeć troska o to, aby ta działalność była jak najszerzej rozwijana i prowadzona na tak wysokim, profesjonalnym poziomie, jak w działalności KKWR i TPD". A. Korpanty zwróciła uwagę również na to, że umieszczenie dziecka w placówce jest zdecydowanie droższe niż uczęszczanie do ogniska, przy czym są to nie tylko wysokie koszty ekonomiczne, ale również psychiczne, emocjonalne i społeczne. Tymczasem liczba dzieci umieszczonych w placówkach ciągle wzrasta, mimo niżu demograficznego. Ponadto bardzo duża jest liczba dzieci długo oczekujących na umieszczenie w placówce, co utwierdza je w przekonaniu o bezkarności, ma negatywny wpływ na poczucie sprawiedliwości i ładu społecznego, jest demoralizujące nie tylko dla nieletniego, ale i jego otoczenia.A. Korpanty stwierdziła, że zachodzi pilna potrzeba rozwijania działalności profilaktyczno-resocjalizacyjnej, takiej, jaka jest prowadzona w ogniskach TPD.
Podobny wniosek wynika z wypowiedzi Piotra Kędzierskiego z Centrum Metodycznego Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej, który przedstawił szczegółową statystykę dotyczącą .problemów działań opiekuńczo resocjalizujących wobec nieletnich, l tak w ciągu ostatnich 4 lat liczba Młodzieżowych Ośrodków Wychowawczych wzrosła z 46 do 62, a miejsc przybyło z 3070 do 3891; zaś liczba Młodzieżowych Ośrodków Socjoterapeutycznych wzrosła z 9 do 49, a miejsc internetowych ze 148 do 2078. Nadal jednak około 2 tys. nieletnich oczekuje na umieszczenie w ośrodku. Znaczna część oczekujących na umieszczenie w MOS ukończy do końca roku 18 lat, co oznacza, że do placówki już nie trafi. Sytuacja w MÓW przedstawia się podobnie: z 77 oczekujących nieletnich 8 nie wskazano miejsc z powodu braku szkoły o właściwym dla nieletniego poziomie edukacyjnym, a w 4 przypadkach nastąpiła odmowa przyjęcia z powodu chorób psychicznych nieletnich. Wieloletnie obserwacje pozwalają ponadto wysnuć wniosek, że skuteczność oddziaływania resocjalizacyjnego wobec nieletnich podczas pobytu w ośrodkach zamkniętych jest znikoma, po opuszczeniu placówki młodzi ludzie nie potrafią samodzielnie funkcjonować, często tez trafiają do tego samego patologicznego środowiska, które przed paru laty opuścili. Tymczasem liczba nowych orzeczeń o umieszczeniu w ośrodku wynosi 250 miesięcznie. Dane te każą się zastanowić nad kierunkami pracy resocjalizacyjnej w stosunku do trudnej młodzieży. Zdaniem R Kędzierskiego konieczne jest rozwijanie opieki resocjalizacyjnej, zanim dojdzie do umieszczenia dziecka w ośrodku zamkniętym. Potrzebne są placówki w środowisku otwartym, w których wychowanek miałby szansę na rozwijanie zainteresowań, ciekawe zajęcia, co przyniosłoby pozytywne oddziaływanie resocjalizacyjne.
Nawiązując do powyższych wypowiedzi Henryk Romańczuk, sekretarz generalny ZG TPD, podkreślił, że Towarzystwo Przyjaciół Dzieci prowadzi wiele placówek, takich jak środowiskowe ogniska wychowawcze, świetlice środowiskowe, place gier i zabaw, przedszkola, warsztaty terapii zajęciowej, ośrodki szkolno-rehabilitacyjne, punkty poradnictwa psychologicznego, domy wczasów dziecięcych, ośrodki mediacji i pomocy rodzinie i inne, w których w sumie w całym kraju pomoc i opiekę znajduje 65 tysięcy dzieci, głównie są to dzieci gorszych szans, w tym dzieci wsi. W 2007 r. TPD udzieliło pomocy materialnej ponad 30 tys. dzieci i młodzieży, zaś ponad 22 tys. dzieci otrzymuje codziennie posiłki w placówkach prowadzonych przez Towarzystwo. Bardzo aktywnie działają rzecznicy praw dziecka przy zarządach TPD. podejmując różnego rodzaju interwencje w różnych, nieraz skomplikowanych sprawach dotyczących dzieci. Należy też wymienić organizowanie opieki nad 11 tys. dzieci przewlekle chorych i niepełnosprawnych, sejmików dziecięcych, tych form pracy jest więcej i świadczą one dobrze o aktywności TPD. Ale wciąż potrze by są duże, dlatego trzeba wzbogacić działalność. Już tworzone są tepedowskie kluby przedszkolaka, oraz Ośrodki Pracy Środowiskowej, skupiające różne formy pracy na rzecz środowiska lokalnego. Pierwszy taki ośrodek powstał w Nowym Dworze Mazowieckim. Znajduje się tam ognisko, klub przedszkolaka, warsztat terapii zajęciowej, rozdzielnictwo darów i poradnictwo dla rodziców. „Mogłyby się podobne formy pracy intensywniej rozwijać - powiedział H. Romańczuk - ale brakuje na to środków finansowych. Gminy z reguły zaniżają dotacje, średnio wynosi to 30 zł miesięcznie na dziecko. Wyjątkiem jest Warszawa, gdzie na dziecko przypada 160 zł, a kontrakty na prowadzenie określonych form pracy są zawierane na 5 lat. Tak powinno być, wówczas aktywizacja pracy środowiskowej, która jest tematem dyskusji, byłaby realna".
Potrzeba zintensyfikowania działalności na rzecz dzieci wynika również z wypowiedzi Małgorzaty Mularczyk, prezesa Fundacji „Wspólna Droga”. Fundacja zajmuje się zdobywaniem funduszy na wspieranie różnych form działania przeciwko wykluczeniu społecznemu we wszystkich obszarach wykluczenia społecznego. Pomaga nie tylko dzieciom, ale również ludziom starszym, chorym i głodnym. Organizuje w tym celu współpracę z rozmaitymi instytucjami, organizacjami pozarządowymi, tumami ludzi biznesu i innymi osobami. Korzysta też ze wsparcia środowisk naukowych oraz mediów. Budżet fundacji wynosi około 2 min zł, ale korzysta z niego ponad sto organizacji pozarządowych, które otrzymują wprawdzie tylko po 15 tys. zł, ale ta kwota pozwala zrealizować najciekawsze projekty, a przede wszystkim zmienić sytuację dziecka i jego myślenie o przyszłości. Widać to na przykładzie działań wspierających ogniska na warszawskiej Pradze Północ, grupę animacji Tomka Szczepańskiego i Towarzystwo Dzieci Ulicy „Dziadka" Lisieckiego. Podobne wsparcie jest udzielane różnym inicjatywom w całej Polsce. W poszukiwaniu skutecznych metod działania zostały przeprowadzone dwie kampanie: „Dzieci ulicy - pokażmy im świat” w ubiegłym roku i obecnie „Dzieci to nie śmieci - zabierzmy je z ulicy”. Dzieci mają ogromne zdolności i talenty, nie wolno ich stracić, bo to oznacza utratę wielkiej szansy - uświadomienie tego jest celem tych kampanii społecznych.
Kolejna sprawa dotyczy pedagogów ulicy, dla których fundacja prowadzi szkolenia - w ubiegłym roku 30, w tym dotychczas 13 szkoleń. Ponadto wprowadzony został system superwizji polegający na tym, że pedagog ulicy nie pracuje samotnie, ale wspólnie z innymi pedagogami, w tzw. sieci, która powstaje również poprzez internetowe larum pedagogów ulicy. Praca pedagoga ulicy jest bardzo trudna, grozi szybkim wypaleniem się, najwyższy czas wpisać ja na listę zawodów.
Trzeba zdać sobie sprawę, że sytuację dziecka można poprawić dzięki wspólnym działaniom różnych podmiotów, które powinny ze sobą współpracować. Na Pradze Północ powstała świetlica środowiskowa, w której współpracują trzy organizacje działające na sąsiednich ulicach, przychodzą tez dzieci, którymi żadna z tych organizacji się nie zajmuje, uczestniczą w zajęciach, bawią się, korzystają z komputera. W planie są konsultacje psychologiczne, spotkania z rodzicami i wiele innych zajęć podejmowanych dla dobra środowiska lokalnego. Problem polega na tym, aby takich działań mogło być więcej.Na temat potrzeby wpisania pedagoga ulicy na listę zawodów. Na temat potrzeby wpisania pedagoga ulicy na listę zawodów wypowiedziała się następnie Teresa Kaniowska z Biura Rzecznika Praw Dziecka. Jest to - powiedziała - bardzo ważna inicjatywa. Na pewno część dzieci nie przyjdzie do ogniska, a pozostanie na ulicach i podwórkach. Pedagog ulicy może je czymś pożytecznym zająć i zainteresować, bo wie, jak do tych dzieci podejść". T. Kaniowska bardzo wysoko oceniła działalność KKWR i TPD, mówiąc, że organizacje te dążą do tego, by w miarę zmieniających się warunków dostosować kierunki i formy pracy do potrzeb, a wyrazem tego jest m.in. ciekawa i na pewno potrzebna inicjatywa powołania Ośrodków Pracy Środowiskowej. Chodzi jednak o stworzenie warunków, aby takie ośrodki mogły powstawać i rozwijać się dla dobra dzieci i społeczeństwa.
Z kolei Elżbieta Matejka z Ministerstwa Edukacji Narodowej stwierdziła, że aktywizacja działań na rzecz dzieci jest konieczna, a działania resortu idą w tym kierunku, by tworzyć po temu warunki. Umieszczanie dzieci w placówkach powinno być ostatecznością, nacisk należy kłaść na rozwijanie różnych działań adresowanych do dzieci i rodzin w ich środowisku lokalnym. Jedną z bardzo ważnych spraw jest wychowanie przedszkolne, w 539 gminach w ogóle nie ma przedszkoli, i trzeba ten problem rozwiązać zgodnie ze standardami europejskimi. Potrzebna jest powszechna dostępność przedszkoli i zachęcenie rodziców, żeby z nich korzystali. Potrzeba aktywizacji w ogóle wynika również z rządowego programu „Aktywizacja jednostek samorządu terytorialnego i organizacji pozarządowych". Intencją tego programu jest zapewnienie dzieciom rozmaitych form aktywności umożliwiających wyrównywanie braków rozwojowych, wsparcie edukacji, rozwijanie uzdolnień i zainteresowań. W ubiegłym roku na realizację tych zadań przeznaczono 70 min zł, a dodatkowo 9 min zł na wsparcie placówek wychowania przedszkolnego. Sędzię też upowszechniana nowa forma wychowania przedszkolnego: już dla trojga dzieci można będzie założyć przedszkole, jest więc szansa, że dziecko, nawet z malej wioski, pójdzie do szkoły dobrze przygotowane. Przewidziano tez możliwość dofinansowania organizacji pozarządowych, które podejmą się prowadzenia małych przedszkoli. Ułatwiać to będzie także brak wymogu większej liczby godzin przedszkolnych; już 12 godzin tygodniowo wystarczy, by funkcjonowało przedszkole. Dla dzieci starszych zwiększy się dostęp do burs, internatów i stypendiów. Zaczęto też aktywizować działania dla rodziców i nauczycieli, chodzi o to, aby rodzice nie byli petentami, lecz brali udział w życiu szkoły i mogli wpływać na jej "funkcjonowanie.
Piotr Kula z Ministerstwa Sprawiedliwości podkreślił, że w aktywizacji działań na rzecz dzieci kluczowa rola powinna przypaść organizacjom pozarządowym, które, tak jak TPD i KKWR, wypracowały atrakcyjne i skuteczne formy działania. Poinformował, ze dostrzegając problem niewykonanych orzeczeń sądowych i wciąż dużej liczby nieletnich oczekujących na umieszczenie w placówce, Ministerstwo Sprawiedliwości wystąpiło z inicjatywą powołania międzyresortowego zespołu do spraw poprawy skuteczności orzeczeń sądowych. Zespół ten już pracuje, a w jego pracach uczestniczą przedstawiciele resortów w randze podsekretarzy stanu, co stwarza możliwość priorytetowego traktowania problemu umieszczeń i szybszego procesu decyzyjnego. Ponadto, w ramach realizacji rządowego programu „Świetlica, praca i staż, socjoterapia w środowisku wiejskim" Ministerstwo Sprawiedliwości zwraca uwagę na to, by sądy w większym stopniu korzystały z możliwości działań profilaktycznych, jakie stwarzają istniejące świetlice i inne placówki działające w środowisku otwartym. Potrzebne jest m.in. lepsze rozpoznanie przez sędziów możliwości, jakie stwarzają te placówki.
W nawiązaniu do powyższych wypowiedzi Elżbieta Matejka, zabierając głos po raz drugi podkreśliła, że trzeba zrobić wszystko, aby jak najmniej dzieci trafiało do ośrodków zamkniętych. Obecnie kilka tysięcy dzieci przebywa w MÓW i w MOS, zaś kolejne 2 tys. oczekuje na umieszczenie. Również A. Korpanty podkreśliła, że jest konieczne stworzenie systemu wychowawczo-profilaktycznego w środowisku lokalnym. Programy i metody działania są gotowe, potrzebna jest realizacja. W. Kołak podkreślił, że ten problem trzeba rozwiązać; trzeba podjąć działania, by uchronić te 2 tysiące dzieci przed umieszczeniem w placówce zamkniętej. Ponadto zwrócił uwagę na aspekt ekonomiczny problemu: dziecko w placówce kosztuje wielokrotnie więcej niż w ognisku, a przy tym efekty wychowawczo-resocjalizacyjne osiągane w ogniskach są bardzo dobre, zatem powinny zapadać decyzje korzystne dla otwartych form działalności środowiskowej. Niestety od kilku lat jest w tej dziedzinie regres, trzeba więc dążyć do odwrócenia tej niekorzystnej tendencji, T. Kaniowska postawiła pytanie: jak to rozumieć, że od 2004 roku liczba placówek zamkniętych zwiększyła się z 45 do 62, a nadal jest 2 tys. dzieci oczekujących na umieszczenie.Te dane potwierdzają konieczność, i to pilną, rozwoju 1orm pracy proponowanych przez organizacje pozarządowe.
O tym, w jaki sposób wyższe uczelnie mogłyby pomóc w rozwiązywaniu omawianych problemów, mówiła prof. Irena Kleniewska z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa im. H. Łazarskiego. Na pewno można uczyć studentów zasad działania np. pedagoga ulicy i zapoznawać ich na zajęciach z programami wdrażanymi przez organizacje pozarządowe. Wiele podobnych zagadnień znajduje się w programach uczelni. Ale warto je wzbogacić. Uczelnie, np. Akademia Pedagogiki Specjalnej, są tym na pewno zainteresowane. Jednak potrzebują pomocy, na przykład takiej, jak stały przepływ informacji na te tematy. Na pewno trzeba i można się tego dopracować.
Aneta Purzycka, kierownik Centrum Rodziny i Praw Dziecka działającego przy Zarządzie Głównym TPD, poinformowała, że stale rośnie liczba rodziców zgłaszających się do pedagoga z problemami wychowawczymi. Dlatego trzeba się skupić na edukacji rodziców, bo często kłopoty z dziećmi wynikają z braku wiedzy pedagogicznej. W celu udzielenia pomocy rodzicom poradnia wystąpiła z wnioskiem do Fundacji „Wspólna Droga" o dotację na prowadzenie Akademii dla Rodziców. Byłoby też dobrze, aby ten problem był dostrzegany przez resorty w postaci przydzielania grantów unijnych.
Dużo dobrego robią rzecznicy praw dziecka TPD, którzy podejmują interwencje w najróżniejszych sprawach bytowych i wychowawczych. Rzecznicy działają przeważnie przy zarządach TPD. Organizowane są dla nich szkolenia. W ramach pomocy unijnej zostało przeszkolonych 40 rzeczników, byłoby dobrze, gdyby i pozostali rzecznicy mogli korzystać ze szkoleń.
Bohdan Tracewski, wieloletni działacz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, przypomniał o staraniach ZG TPD u kolejnych prezesów telewizji publicznej o wprowadzenie programu dla rodziców, jak dotychczas - nieskutecznych. Telewizja dociera do najodleglejszych wsi i taki program poświęcony pedagogizacji rodziców na pewno miałby dużą siłę oddziaływania. Dlatego resorty zajmujące się edukacją, opieką i przeciwdziałaniem przestępczości powinny wesprzeć Towarzystwo Przyjaciół Dzieci w tych staraniach. Kolejna sprawa to potrzeba rozwijania profilaktyki wychowawczej. TPD prowadzi sprawdzone formy działania, takie jak koła, ogniska, świetlice i inne. Ale w ostatnich latach tych placówek ubyło, bo nie ma pieniędzy na ich prowadzenie. Państwo coraz więcej zadań ceduje na samorządy terytorialne, co jest słuszne. Ale jeśli w ślad za tym nie idą pieniądze, to wójt, mając do wyboru ognisko i wodociąg, wybierze to drugie, i tak powstają trudne do odrobienia straty. Jaskrawym przykładem jest brak na wsi przedszkoli. Na domiar złego - zamknięto wiele szkół. Trzeba zwrócić uwagę, że zamknięcie ogniska czy świetlicy, a przecież ich ubyło zamiast przybywać, powoduje nie tylko złe skutki wychowawcze, ale również straty w ludziach umiejących prowadzić i organizować działalność profilaktyczną oraz szeroko rozumianą pracę społeczną w środowisku lokalnym; umiejących rozbudzić w rodzicach chęć współpracy. Ogniska i świetlice prowadzą autentyczną profilaktykę wychowawczą, dlatego wszystkie organizacje prowadzące podobną działalność zasługują na wsparcie władz państwowych i samorządowych.
B. Tracewski odniósł się również do idei prowadzenie przedszkola już dla trójki dzieci Powiedział, że jest to bardzo dobra inicjatywa, która stanowi szansę na budowanie aktywności rodziców. W realizacji nie tytko tego zadania, ale i innych, o których mówili dyskutanci, potrzebne jest wykorzystanie ogromnego potencjału, jakim dysponują organizacje pozarządowe, dzięki wieloletniemu doświadczeniu i sprawdzonym formom pracy.
O braku profilaktyki mówił także Mateusz Korwin-Szymanowski, wieloletni wolontariusz Towarzystwa Przyjaciół Dzieci. Zarządy TPD mają duży potencjał, ale z braku środków finansowych nie mogą go wykorzystać. Cierpią na tym dzieci i całe społeczeństwo, gdyż wiele dzieci gorszych szans nie uzyskuje możliwości lepszego startu życiowego tylko dlatego, że nie ma dokąd po iść po południu, odrobić lekcji i zająć się czymś pożytecznym i rozwijającym. W ogniskach takie możliwości są, ale problem w tym, że takich ognisk i świetlic jest za mało. Potrzebne jest konkretne wsparcie ze strony samorządów i władz państwowych.
Dr Jarosław Utrat-Milecki z IPSiR Uniwersytetu Warszawskiego przypomniał, że w pracach Krajowego Komitetu Wychowania Resocjalizującego aktywny udział biorą ludzie nauki. Tacy, jak profesorowie Tadeusz Pilch i Lesław Pytka, dzięki którym różne wątki pracy są rozwijane w sposób wysoce profesjonalny. Następnie wyjaśnił, że istotą transformacji, która w naszym kraju nadal trwa. jest generalne zaktywizowanie społeczeństwa. Jedni sobie lepiej radzą, inni gorzej w nowych warunkach ustrojowych. Nastąpiło więc autentyczne rozwarstwienie społeczne jedni wygrywają, a inni przegrywają. Tym drugim trzeba pomagać, skoro przyjmujemy, że wszyscy powinni mieć równe szansę. Odnosi się to przede wszystkim do dzieci i młodzieży. Nie można ich obciążać taktem, ze urodzili się w trudniejszej sytuacji. Jednocześnie obserwujemy, że zanika "instytucja babci"i młoda rodzina musi sobie radzić, korzystając z pomocy różnych innych instytucji. Jeśli jakaś instytucja, na przykład szkoła, jest powszechna, wówczas wszyscy rozumieją, że trzeba jej pomagać. Natomiast w przypadku słabszych grup, które powinny korzystać ze specjalistycznego wsparcia, trudniej zdobyć środki finansowe. Jednym z wniosków nasuwających się w wyniku dyskusji, jest konstatacja, że postulat aktywizacji działań na rzecz dzieci wpisuje się w ogólny nurt aktywizacji demokratycznej, a jednocześnie jest walką o sprawiedliwość, o sprawiedliwe szansę życiowe dla wszystkich. Wartość etyczna działań podejmowanych przez organizacje pozarządowe jest bardzo wysoka i ważna. Z tego m.in. wynika siła tych organizacji w podejmowaniu działalności w tak trudnych warunkach. Można i należy wymagać współpracy z rozmaitymi resortami i innymi podmiotami, od których zależy tworzenie warunków do działalności niezbędnej w demokratycznym państwie.
Dyskusję podsumował W. Kołak, mówiąc, że wypowiedzi uczestników upewniają jej organizatorów, że warto organizować kluby dyskusyjne, dzięki którym pewne sprawy można zdefiniować i szukać skutecznych rozwiązań. Po wielu miesiącach wytrwałych starań udało się uzyskać poparcie dla Ośrodków Pracy Środowiskowej. W ciągu 2 lat na początku lat dziewięćdziesiątych udało się stworzyć 200 środowiskowych ognisk wychowawczych TPD. Należy mieć nadzieję, że i tym razem ważne problemy profilaktyki opiekuńczo-resocjalizacyjnej uda się lepiej rozwiązać.